srzednicki Postęp

Coś z niczego, czyli moda w PRL

www.tajnahistoriarzeszowa.pl sloggi maxi

Rzeczywistość PRL kojarzy się z niedoborem i pustkami na sklepowych półkach. W czasach, gdy zdobycie towarów pierwszej potrzeby było niezwykle trudne, nasze mamy i babcie wspinały się na wyżyny kreatywności i sprytu, by w otaczającej je smutnej i szarej rzeczywistości wyróżnić się przynajmniej ubiorem. Jak zatem wyglądała zabawa modą przed 1989 rokiem? Przypominała raczej pokonywanie toru z przeszkodami. Owszem, kupno pięknych ubrań, również zachodnich producentów, było możliwe, ale jedynie w tzw. Pewexach lub sklepach Mody Polskiej.

W tych pierwszych płaciło się obcymi walutami, w drugich – złotówkami, ale zawsze bardzo duże kwoty. Dostępne dla wszystkich były jedynie niedbale wykonane i często dostępne w jednym fasonie ubrania. Panie nie godząc się na taki stan rzeczy, brały sprawy w swoje ręce: zdobywały materiały, wełny oraz włóczki i uczyły się szyć na maszynie i robić na drutach. Z pomocą magazynów modowych takich jak chociażby niemieckaBurda, w których dostępne były wykroje, powstawały sukienki, spodnie, kamizelki, swetry, a nawet płaszcze. Ubrania, dodające koloru ulicom polskich miast.